Opiekunka cudzego kota
Moi Drodzy,
Niestety, nie wszyscy wyjeżdżają na urocze wakacje do rodziny, albo odpoczywają na dziko w zjawiskowych krajobrazach, albo pracują w pocie czoła za granicą. Nie wszyscy…
Ja dostałam zadanie letnie zgoła inne. 20 lipca zgodziłam się pilnować cudzego kota, całe 3 tygodnie. Pilnowaliście cudzego kota w środku lata? Widzieliście, jak obowiązek kształtuje waszą świadomość? Jak dyktuje wam rytm dnia (i nocy:) )?
NIESAMOWITE! KOT, KTÓRY STAJE SIĘ BARDZO WAŻNY
Tak czy inaczej – zadanie mnie pogrążyło. Biały, tłusty obżartuch, przebywa w zupełnym zamknięciu. Ogromne wąsy okazale wyczuwają najmniejsze drganie przestrzeni. Ogon wyprawia wszelkie figury, od zygzaków po parabole, szary ogon polskiego dachowca….Jest zdany tylko na mnie, czeka, wylizuje puste miski, robi cichutko miauuuuu….
Więc co myślę? Wyrzuty sumienia, głos humanisty, który podpowiada: wpuść mu chociaż szczupłą muchę, żeby mógł poczuć lato, żeby mógł się bawić kiedy Cię nie będzie….Daj więcej jedzenia, więcej kociego wyzwania, żeby poczuł jaka jesteś dobra, jaka wspaniała, żeby się łasił po wariacku, skakał z radości po segmencie, albo pił wodę prosto z kranu, tak jak lubi najbardziej.
I koniecznie przebywaj z nim, bardziej, niż to konieczne:)
Wczoraj pierwszy raz nie byłam jednak u kota. Poczucie systematyczności, poczucie obowiązku, poczucie empatii legło w gruzach. Boję się dziś, co zastanę. Dobra rada dla każdego leniwego osobnika: Weź sobie na głowę pilnowanie cudzego kota w środku lata. Wyrabia charakter.
Pozdrawiam wszystkich!
PS: Czy kot się mści???

moja kumpela ma kota a ja nie znoszse kotow-wole psy, sa szczersze i bardziej przyjacielskie, koty kojarza mi sie z fałszem nie wiem jak innym ale mi tak.jedno trzeba im przyznac ,ze sa zwinne-jak lazi po meblach to inic z nichnie strąci
Nie zgadzam się- koty to bardzo miłe i b.mądre zwierzaki,trzeba tylko wiedzieć jak sie nimi opiekować.falszywe?nic podobnego, koty są przyjacielskie i wierne, wiem bo mam jednego dachowca od kilku lat i jeszcze nigdy mnie nie zawiodl.
Nie wiem czy Benedykt Chmielowski definiował kota czy jedynie na koniu poprzestał, ale z ręką na sercu mogę powiedzieć, że kot jaki jest każdy widzi – tylko trochę przypatrzyć się trzeba, a nie opowieści o niekoniecznie prawdziwej treści słuchać jedynie. Kot jest więc zwierzęciem pięknym i szlachetnym w zachowaniu swoim (niestety nie dotyczy okresów godowych), jest samodzielny i gościnny (pozwala zwykle w mieszkaniu swoim przebywać innym osobom, czasem nawet tym, którzy się jego właścicielami śmią mienić). Jest pełen kontrastów – miękki w dotyku i rozmruczany, a jednocześnie drapieżny i pamiętliwy. Kot z natury swej służalczość ma za nic. Potrafi okazywać sympatię i wdzięczność, ale też i niezależność, a nawet wrogość. Prawie każdy z tych powodów – jak widać – wystarczy by kota kochać i hołubić
a już na pewno poznawać i przyjaźnią obdarzać